Powstanie Styczniowe a Niepodległość Rzeczypospolitej Polskiej

Rozproszeni po wszem świecie, gnani w obce wojny.
Zgromadziliśmy się przecie, w jedno kółko zbrojne.

Marsz, marsz Polonia,
Nasz dzielny narodzie,
Odpoczniemy po swej pracy,
W ojczystej zagrodzie.

Z wiosną zabrzmi trąbka nasza, pocwałują konie.
Sławą polskiego psałterza, zabrzmią nasze bronie.

Marsz, marsz Polonia,
Nasz dzielny narodzie,
Odpoczniemy po swej pracy,
W ojczystej zagrodzie.

Przejdziem Litwę, przejdziem Wołyń, popasiem w Kijowie,
Zimą przy węgierskim winie, staniemy w Krakowie.

Marsz, marsz Polonia,
Nasz dzielny narodzie,
Odpoczniemy po swej pracy,
W ojczystej zagrodzie.

Od Krakowa bitą drogą, do Warszawy wrócim,
Co zastaniem resztkę wroga, na łeb w Wisłę wrzucim.

Marsz, marsz Polonia – pieśń powstańców styczniowych 1863,
odmiana Mazurka Dąbrowskiego z 1797 r.

„Jeszcze Polska nie zginęła” – to hasło, choć nie pojawia się w przytoczonej wyżej pieśni, z pewnością przyświecało Powstańcom Styczniowym, którzy stając do walki, chcieli ziścić marzenie o niepodległości. Wielu z nich, przed tym zrywem nie walczyło, a dane o sile wroga były niejasne. Z perspektywy historii łatwo nam oceniać, że postąpili wbrew rozumowi, skazując siebie i innych Polaków na represje. Trudniej jednak odmówić znaczenia tej determinacji, która popchnęła ich do walki w trudnych, zimowych warunkach. Determinacji, która pielęgnowana w kolejnych pokoleniach, pozwoliła ostatecznie wrócić Ojczyźnie na mapę świata 11 listopada 1918 r. Kilku Powstańców dożyło tej chwili, a w II Rzeczpospolitej, już 21 stycznia 1919 r. marszałek Józef Piłsudski uhonorował weteranów, zaliczając ich w szeregi Wojska Polskiego, z prawem noszenia polskiego munduru w dni uroczyste [1].

Weterani Powstania Styczniowego w 1919 r. – źródło: sejm.gov.pl

Dlaczego Powstanie Styczniowe było ważne w procesie dążenia Polaków do niepodległości?

Bez zbędnego patosu, pochylmy się przez chwilę nad rzeczywistością młodych pokoleń Polaków z 1863 roku. Wolną Rzeczpospolitą Obojga Narodów pamiętali już tylko nieliczni, wszak od pierwszego rozbioru upłynęło już 91 lat, a od ostatniego lat 68. Silnej i wielkiej Polski prawdopodobnie nie pamiętał już nikt z żyjących. Dla dwudziesto- i trzydziestolatków z przedednia Powstania Styczniowego niepodległa ojczyzna mogła więc być czymś mglistym i nierealnym. Być może marzeniem, jednak nie celem, pod który warto podporządkować własną codzienność i za który warto ginąć.

Polacy jednak, od samego początku utraty suwerenności narodu, nie chcieli pogodzić się z takim stanem rzeczy, a nawet nie godzili się na półśrodki w postaci najpierw Księstwa Warszawskiego (1807–1815), a później kongresowego Królestwa Polskiego (1815–1918), w 1832 roku, po Powstaniu Listopadowym włączonego w granice Imperium Rosyjskiego (jako autonomia, a nie osobne państwo). Młodzież lat 60. XIX wieku, z pewnością wychowywana była w przekonaniu, że wystarczy zrobić nieco więcej niż ojcowie, by w końcu Polska, jako wolne, niezależne państwo, zaistniała na mapie Europy.

Co stałoby się, gdyby jednak stłumili to przekonanie i wszyscy, jak Aleksander Wielopolski, uznali, że zamiast walczyć, lepiej zadbać o to, by car zgodził się na złagodzenie represji i poprawę pozycji Polaków w granicach Imperium? Czy dzięki dyplomacji, bez zbrojnego ruszenia, mogli z podobną siłą pokazać, że naprawdę zależy im na odzyskaniu niepodległości? Czy istnieje naród, który bez użycia broni w XIX lub na początku XX wieku zyskał własną ziemię, na której mógł utworzyć swoje własne, suwerenne państwo? Trudno z całą pewnością uznać, że takiego państwa nie było, jednak Powstanie Greckie 1821, późniejsza Wiosna Ludów 1848 i inne wydarzenia prowadzące do przesunięć na mapie, pokazują, że regułą było chwytanie za broń i walka. Możliwe, że Europa nie dojrzała wówczas jeszcze do skutecznych pertraktacji, wskutek których jeden monarcha miałby zrzec się władzy na rzecz innego. Ścieżka dyplomatyczna prowadzi raczej do asymilacji niepokornego, bezpaństwowego narodu niż do zyskania przez daną społeczność niepodległego kraju.

Powstanie Styczniowe, mimo ostatecznej klęski, pozwoliło odświeżyć obraz wolnej ojczyzny w wyobraźni młodych Polaków, a to przyczyniło się później do przekazania niepodległości jako celu kolejnym pokoleniom, dzięki którym ostatecznie Rzeczpospolita zyskała trwałą państwowość, na tyle silną, by po II wojnie światowej nie zostać włączona do Związku Radzieckiego jako jedna z republik. Informacja o Powstaniu Styczniowym, jako najdłużej trwającym zrywie narodowowyzwoleńczym Polaków (i w mniejszym stopniu Litwinów oraz Ukraińców zwanych wówczas Rusinami), było szeroko komunikowane w środowisku międzynarodowym, co przyczyniło się do wzrostu świadomości o tym, że istnieje Naród Polski. Mimo porażki, Polska powoli stawała się więc podmiotem dla przedstawicieli innych krajów, co przyczyniło się później do przyznania jej odrębnej tożsamości na mapie Europy.

Nihil novi sine communi consensu – Nic nowego bez zgody ogółu

Profesor Andrzej Nowak, pisząc o Powstaniu Styczniowym i jego historycznym kontekście, wskazuje, że duch wolnościowy, który rozwinął się w Rzeczpospolitej Obojga Narodów, wynikał z wielu okoliczności oddziałujących na jej obywateli. Z rozważań tego historyka możemy wysnuć tezę, że w Powstaniu Styczniowym wcale nie chodziło o jakąś abstrakcyjną Polskę. Sam sztandar Powstańców zawierał herby trzech narodów: Polski, Litwy i Rusi (Ukrainy i Białorusi). Można powiedzieć, że niepowodzenie tego zrywu, rozpoczętego w styczniu 1863 roku, i późniejsze represje od strony Imperium, poróżniły te trzy nacje, które wcześniej miały pewne poczucie wspólnoty.

Flaga Powstania Styczniowego
Flaga Powstania Styczniowego z herbem Polski, Litwy i Rusi – źródło: Wikimedia Commons

Rzeczpospolita, którą chciano odzyskać, pozwalała mieszkańcom żyć „bez zginania karku”. Narody same wybierały władców (choć głos mieli przede wszystkim właściciele ziemscy), a szlachta miała wolność osobistą i majątkową. Rola państwa sprowadzała się do zapewnienia bezpieczeństwa. Dodatkowo od ok. 1733 r., wraz z tzw. konfederacją dzikowską, w społeczeństwie zaczęła szerzyć się niechęć wobec władzy wielkich mocarstw, które chciały narzucać państwu swoich monarchów bez porozumienia z jego obywatelami. Gdy przyjmiemy tę perspektywę, a równocześnie przypomnimy sobie o trwających od pogrzebu wdowy po generale Powstania Listopadowego, Katarzyny Sowińskiej (9 czerwca 1860 r.) manifestacjach, które rozbudzały w ludziach poczucie ciągłego trwania w sytuacji dla nich niekomfortowej, możemy łatwiej zrozumieć, dlaczego Powstanie Styczniowe w ogóle się odbyło. Dwa i pół roku przypominania o tym, jak jest źle plus iskra w postaci zapowiedzi przymusowego poboru do carskiego wojska spośród dawnych obywateli Rzeczpospolitej, stała się mieszanką wybuchową, która zdeterminowała najaktywniejszych działaczy do rozpoczęcia zrywu, zanim Rosja zagarnie zdolnych do walki mężczyzn i osłabi siły prowolnościowych narodów.

Dlaczego warto obchodzić 160. rocznicę Powstania Styczniowego?

Powstanie Styczniowe dziś w naszej świadomości zlewa się z innymi insurekcjami. Mało kto z osób niezainteresowanych historią pamięta o Komitecie Centralnym Narodowym, konkretnych nazwiskach osób biorących udział w Powstaniu, takich jak Grekowicz, Padlewski, Kurowski, Mierosławski czy Langiewicz i okolicznościach jego wybuchu. Więcej przypomina sobie, że byli jacyś Czerwoni i Biali wśród naszych szeregów i że oni między sobą mieli pewne kolizje interesów i idei. Pamiętamy, że Powstanie się nie powiodło, jednak życie tych, których dotknęły represje, jest dla nas odległe bardziej nawet niż to, co przeżywali bohaterowie II Wojny Światowej.

Szczegóły Powstania dla budowania tożsamości narodowej być może nie są ważne. Ważniejsze jest to, by wciąż żywe było w nas przekonanie, że warto dbać o suwerenność oraz niepodległość ojczyzny i pamięć o tym, że naszym przodkom wcale nie było łatwo doprowadzić do tego, byśmy mogli być wolnym narodem. Ta iskra, która poprowadziła Polaków pod zaborami do zrywów zbrojnych, ostatecznie 11 listopada 1918 roku dała im niepodległość, o którą walczyli. Dlatego warto przypominać sobie o powstaniach i tym duchu narodowym, który sprawiał, że nasi przodkowie nie zgadzali się na pozostawanie pod narzuconą władzą obcych mocarstw.


Obraz u szczytu tego wpisu przedstawia Bitwę pod Częstoborowicami i pochodzi z Przewodnika Katolickiego (wyd. 1923r.)

Average Rating

5 Star
0%
4 Star
0%
3 Star
0%
2 Star
0%
1 Star
0%

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *